portal osiedli, dzielnic i miast
 
 
 
www.MojeOsiedle.plOrunia GórnaFakty - Listy - Opinie › Mieszkańcy Oruni: mamy dość fermy
 
 
 Fakty - Listy - Opinie
Mieszkańcy Oruni: mamy dość fermy (78) 
 
 
Poprawki w Parku Oruńskim (25) 
 
 
W sześć minut do centrum miasta (12) 
 
 
Kryte pływalnie w wakacje mają wolne (5) 
 
 
Wszyscy zapłacimy za nowe wysypisko (166) 
 
 
Część Gdańska bez ciepłej wody (4) 
 
 
Sąd nakazał likwidację lisiej fermy w Gdańsku Orunii (31) 
 
 
Mieszkańcy mają dość hodowli zwierząt futerkowych w Gdańsku (18) 
 
 
Oddaj głos w sprawie psa (10) 
 
 
Widmo tirów straszy mieszkańców (9) 
 
 
SkrótStarsze
Aktualności
  Fakty - Listy - Opinie
 
  Komunikaty
 
Informator
  Inwestycje mieszkaniowe
 
  Rozkład ZKM
 
  Mapka osiedla
 
  Galerie
 
  Internet
 
  Park Oruński
 
  Rys historyczny
 
Spotkania
  Czat
 
  Ankiety
 
  Forum
 
  Kartki
 
  Ogłoszenia
 
Ważne!
  Szkoła: ZKPiG nr 6
 
  Policja
 
  SM "Orunia"
 
  SM "Południe"
 
  Parafia
 
Akcje - Porady
  Bezpieczne osiedle
 
  Segregacja odpadów
 
  Bezpieczne ferie zimowe
 
Niezbędnik
  Auto
 
  Bankomaty
 
  Edukacja
 
  Gastronomia
 
  Jedzenie na telefon
 
  Rozrywka
 
  Sklepy
 
  Sport
 
  Telefony
 
  Uroda
 
  Urzędy
 
  Usługi
 
  Zdrowie
 
 Warto odwiedzić
 
www.gdansk.pl
Urząd Miejski w Gdańsku

NET P.C.
Gdańsk - NaszeMiasto
Radio Gdańsk
Praca w Trójmieście
 Fakty - Listy - Opinie

Mieszkańcy Oruni: mamy dość fermy
   2008-01-23 18:03

Konflikt między właścicielem fermy lisów a mieszkańcami Oruni trwa dziesięć lat. Teraz pojawiła się szansa na rychły finał. Sąd nakazał usunąć zwierzęta. Problem w tym, że nie może go wyegzekwować

Ferma lisów stoi na gdańskiej Oruni od końca lat 60. Konflikt wybuchł jednak dopiero 30 lat później.

Wtedy miasto zezwoliło Spółdzielni Mieszkaniowej "Południe" wybudować przy ul. Świętokrzyskiej osiedle. Mimo, że uchwała Rady Miasta mówi, iż budynki mogą powstawać co najmniej 150 m od ferm. Efekt - kilka metrów od hodowli otoczonej obdrapanym, drewnianym ogrodzeniem, wkrótce wyrosły nowiutkie domy.

- Bo ta ferma od początku była samowolą budowlaną - tłumaczy Iwona Gołąb z wydziału urbanistyki gdańskiego magistratu. - Śladu po niej w dokumentach nie było. Poza tym plan zagospodarowania przestrzennego nigdy takiej działalności na tym terenie nie przewidywał. Tylko mieszkania i usługi. Natomiast hodowca nie miał prawa do gruntu, dzierżawił.

- Ślepi, czy co? - denerwuje się Cezary Ratajczyk z bloku naprzeciw hodowli. - Pozwalają na budowę i nie wiedzą, co się dzieje na terenie.

W 1998 r. spółdzielnia złożyła pozew żądając eksmisji zwierząt. To samo zrobiła potem gmina. Natomiast Jan Laskowski, hodowca, zaczął domagać się przed sądem prawa do zasiedzenia. Tym samym rozpoczął wieloletni spór ze spadkobiercami właściciela trzyhektarowej działki. Zaproponował też miastu przeprowadzkę za pokrycie kosztów przenosin i za nowy grunt. Gmina odmówiła.

- I zaczęli się kłócić, a my, lokatorzy, cierpieć - dodaje Jacek Kawa z ulicy Burskiego. Mieszka na drugim piętrze. Pijąc poranną kawę patrzy na ciągnące się rzędy drewnianych klatek. W środku wiercą się lisy. Bywało, że oglądał zabijanie, a potem obdzieranie zwierząt ze skóry. - Latem jest taki smród, że nie da się otworzyć okna. Przed domem biegają szczury, psy, koty. Czasem same lisy. I jak tu dziecko wypuścić na podwórko?

W 2004 r. miasto się ugięło. Nie wierząc w rychłe zakończenie sądowego sporu zaproponowało Laskowskiemu inną ziemię. Hodowca nie zareagował jednak na zaproszenie do rozmowy. Rok później konflikt sięgnął zenitu. Ktoś podłożył bombę pod drzwi fermy. W ubiegłym roku sąd nakazał w końcu usunąć Laskowskiemu hodowlę. Ten pozbył się tylko części zwierząt i złożył zażalenie, co wydłużyło sprawę o kolejne sześć miesięcy. Sąd we wrześniu odrzucił argumenty Laskowskiego. Ten złożył kolejne pismo żądając wstrzymania eksmisji do czasu zawarcia przez niego porozumienia ze spółdzielnią, od której chce działki zastępczej.

- Nie ma mowy - odpowiada Sylwester Wysocki, prezes SM "Południe". - To kolejny sposób na przedłużenie postępowania. Pan Laskowski tak naprawdę nie walczy o lisy, tylko o ziemię. Nie wyprowadzi się, dopóki nie wygra procesu o zasiedzenie. Dlaczego mamy płacić, skoro hodowlę lisów rozpoczął nielegalnie?

Działka, na której stoi ferma, warta jest kilka milionów złotych. Laskowski jest coraz bliżej jej posiadania. W grudniu sąd przyznał mu prawo do zasiedzenia na trzech tysiącach metrów. Ten chce jednak trzy hektary, co oznacza kolejne lata walki sądowej.

- Możemy pozwanemu wyznaczyć grzywnę, a potem jeszcze raz wezwać do likwidacji hodowli. Każda nasza decyzja może spotkać się z kolejnym zażaleniem. To ponownie wydłuży postępowanie - Magdalena Hyla z gdańskiego Sądu Rejonowego rozkłada ręce.

Laskowski odmówił wystąpienia przed kamerą "Patrolu reporterów". W rozmowie telefonicznej jeszcze raz podkreślił, że wyprowadzi się, jeśli otrzyma nowy teren.

Źródło: Gazeta Wyborcza (Katarzyna Włodkowska) 2008-01-23


Twoja opinia się liczy! Skomentuj tę sprawę!

Tytuł:
Treść:
Autor:
Email:

Serwis www.MojeOsiedle.pl nie ponosi
odpowiedzialności za treść opinii

Opinie dotyczące powyższej informacji
Wszystkich opini: 54
 I CO TERAZ ?  KOT (2012-05-09 17:49)
 
 
 Typowy polski sposób działania!  Andi (2011-01-27 12:23)
 
 
 Fermy nie znikną...  XYZ (2010-04-24 13:14)
 
 
 Fermy nie znikną...  XYZ (2010-03-30 20:33)
 
 
 Ferma nie zniknie w całości tylko w 1/3  Gordon (2010-03-29 11:47)
 
 


Twoja opinia się liczy! Skomentuj tę sprawę!

Tytuł:
Treść:
Autor:
Email:

Serwis www.MojeOsiedle.pl nie ponosi
odpowiedzialności za treść opinii


Portal www.MojeOsiedle.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników serwisu. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną.
Copyright © www.MojeOsiedle.pl 2001-2018  |   Redakcja  |   O nas  |   Regulamin Forum Dyskusyjne MOJE OSIEDLE, DZIELNICA i MIASTO